<title_newspaper="Sztandar Modych"> 
<title_article="Witalimy onierzy radzieckich i polskich"> 
<author_1=Leszek Andryszewski> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1951">
<month="09">
<date=1951-09-15>
<period=d> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Byo to we wrzeniu 1944 r. Do Pragi zbliaa si szybko Armia Radziecka. We wszystkich domach, gdzie kwaterowali hitlerowcy, w oknach i na dachach stay karabiny maszynowe, trzymajce pod obstrzaem ulice. Byli jednak ludzie, ktrzy mimo strzaw przebiegali zagroone ulice i nosili jedzenie robotnikom strzegcym fabryk przed poarem.
Byem wtedy 12-letnim chopcem. Ja take nosiem jedzenie ojcu, ktry pilnowa fabryki. Pewnego dnia, gdy niosc garnuszek z jedzeniem wyjrzaem z bramy, zobaczyem nagle przed sob SS-sowca w zielonej koszuli z zawinitymi rkawami, z rozpylaczem w rku. Z przeraenia garnuszek wylecia mi z rk. Uderzony kolb w plecy, upadem na bruk. Hitlerowiec chwyci mnie za wosy i pocign ze sob. Na wartowni jaki oficer zadawa mi pytania, na ktre nie odpowiedziaem. Jeden z andarmw zawlk mnie do piwnicy i zamkn.
Po pewnym czasie do piwnicy wszed inny. Zaprowadzi mnie do pokoju, da chleba i herbaty i zacz pyta, czy mam rodzicw i komu nios jedzenie. Nie chciaem niczego powiedzie, wic zacz bi mnie po twarzy i kopa. Gdy upadem, wyszed z pokoju i zamkn drzwi na klucz.
Nadesza noc. Wartownik przed posterunkiem niemieckiej andarmerii polowej, ktry oparszy si o okno zaczyna ju drzema, usysza nagle gdzie niedaleko odgos serii karabinw maszynowych i wybuchy granatw. Po chwili na rogu ulicy pojawi si czowiek w paszczu koloru chleba i radzieckim hemie.
Wartownik wystrzeli. Z przecznicy dalej wybiegali ludzie, ktrzy zaczli ostrzeliwa dom. Zbudzeni strzelanin faszyci chwytali w nieadzie karabiny i podbiegali w bielinie do zabarykadowanych okien. Oddzia radziecki wytoczy z przecznicy dziako i zacz z niego ostrzeliwa posterunek.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 
